Nie opuszczaj mnie

Nie opuszczaj mnie - Kazuo Ishiguro Książka dwóch uczuć. Pierwsze z nich (dla mnie) to uczucie czytania "czeskiego filmu" napisanego w stylu dawnych programów B.Wołoszańskiego - "...ale nie uprzedzajmy faktów". Narracja jest formie wspomnieniowej, pełno tu odniesień do czegoś o czym wie/znała tylko bohaterka ale w tym momencie nam o tym nie opowie bo właśnie przypomniała sobie coś innego. Powie później. Można się pogubić i zniechęcić. Przeskakiwanie po kilka stron w czytaniu nic nie da bo istotne dla zrozumienia całości elementy są wrzucane dość przypadkowo, w miejscami dziwaczne dialogi, i łatwo je przeoczyć. Bohaterowie - jakoś trudno było mi ich polubić, jacyś tacy infantylni w swoich poczynaniach mi się wydali i praktycznie pogodzeni z tym co mają. Nie zrobią nic co byłoby niezgodne z "prawem", brak im "młodzieńczego szaleństwa", jakiejś próby wyrwania się z tego stanu w którym tkwią. Wkurzali mnie jednym słowem. Drugie uczucie, które pojawia się po przeczytaniu całości to smutek. Cała sytuacja opisana w książce może działać depresyjnie. Ale to uwidacznia się dopiero po jej zakończeniu - w trakcie czytania ma się jeszcze nadzieję. I dobrze zaraz po zakończeniu czytania przeczytać z powrotem pierwsze dwie strony powieści - bełkot, którym wydawały mi się na początku, staje się zrozumiały. Podsumowując - książka z ciekawym tematem (niby to fantastyka ale bardzo prawdopodobna), pokazanym dość nietypowo (w formie wspomnień), w której właściwie nic takiego specjalnego się nie dzieje (jeśli chodzi o dynamizm akcji to wlecze się ona jak "flaki z olejem"). Ale mimo wszystko, jeśli przyzwyczaimy się do sposobu narracji, to książka nas wciągnie.