Na południe od granicy, na zachód od słońca

Na południe od granicy, na zachód od słońca - Haruki Murakami, Aldona Możdżyńska Świetna, hipnotyzująca książka o … trudno powiedzieć. O dokonywaniu wyborów? O miłości? O pożądaniu? Raczej o tym ostatnim. O zakrawającym na obsesję, intensywnym uczuciu do kobiety. Do kobiety wyidealizowanej, którą znało się krótko będąc dzieckiem i która zostawiła głęboki ślad w sercu. Na tyle głęboki, iż mężczyzna nie potrafi o niej zapomnieć przez wszystkie lata niewidzenia się i żadna z poznawanych w życiu kobiet nie jest wystarczająco doskonała dla niego. Nawet własna, kochająca żona. Ślad ten czyli uczucie bohatera, które zadawało mu dotąd mnóstwo cierpienia, potęguje się przy powtórnym spotkaniu z "idealną ukochaną" i doprowadza go prawie do obłędu. Ta, z pozoru banalna historia jest jednak całkiem ciekawie przedstawiona. Bardzo, tak to odebrałem czytając, intymnie. Minimalistycznie i konkretnie. Jak obrazy japońskie. Szczególnie dialogi są tu rewelacyjnie opisane. Dominują krótkie, emocjonalne zwroty, których wydźwięk potęguje opisanie grymasów twarzy osób mówiących i ich gestów. I gdy rozmowa się rozkręca następuje nagłe ciach! Zostaje przerwana tak jakby cięciem samurajskiego miecza. I przeskakujemy w czasie. Ten sam zabieg stosuje autor również w innych fragmentach tekstu. Coś opisuje, akcja zaczyna się rozkręcać, wydaje się że zaraz nastąpi puenta. A tu cięcie. Nowy temat. Nie wracamy już do rozpoczętego wątku. Co działo się dalej musi czytelnik sam sobie wyobrazić. Opisana historia, pomimo umiejscowienia jej w Japonii i opisania paru detali specyficznych dla jej społeczności , jest dość uniwersalna i mogła wydarzyć się wszędzie. Książka jest jakby stworzona by przedyskutować z kimś całą opisaną sytuację. Autor nam w tym nie pomoże. Nie staje po żadnej ze stron. Pokazuje rzeczy takimi jakie są. Z wszystkimi zaletami i wadami oraz niedopowiedzeniami, które czasem naprawdę ciężko „ubrać w słowa” tak by druga strona zrozumiała o co nam chodzi. W każdym razie powieść ta nie pozostawia obojętnym. Albo zafascynuje (jak mnie) albo wkurzy - czy to zachowaniem bohatera, czy też zastosowaną tu specyficzną narracją lub choćby tematem. W mojej ocenie książkę tę lepiej odbiorą faceci i to rzekłbym „dojrzali wiekowo”. Być może dojrzą w zachowaniu bohatera coś znajomego z własnych, różnych, nazwijmy to - „doświadczeń z kobietami ”.