Madagaskar. Gorąca wieś Ambinanitelo

Madagaskar. Gorąca wieś Ambinanitelo - Arkady Fiedler „Hańba Wam, człowieki, jeśli nie czytaliście tej książki, w której Jam oto sam, na kilku dużych zdjęciach jestem przedstawiony” – jakby powiedział serialowy król Julian. Ale nie tylko o różnych lemurach i innych zwierzaczkach zamieszkujących wyspę jest ta książka. „Ale o tobie Moris, nie ma tu ani słowa, więc się nie gibaj z radości”. Jest to zbiór tak jakby krótkich reportaży z pobytu autora w jednej z wiosek na tej wyspie, połączonych w logiczną całość. Pobytu jeszcze przed II wojną światową. Dużo tutaj jest o odkrywcach i historii Madagaskaru, o mieszkańcach wyspy, ich problemach, kulturze i wierzeniach. „Nie wierzę w żadną magię i zabobon. Pradawni bogowie mnie chronią” I co było dość zaskakujące dla mnie – jest tu opisany bardzo długi proces zgrywania się i akceptacji autora z lokalną społecznością. Myślałem, że jako doświadczonemu podróżnikowi, przyjdzie mu to z łatwością. „Tak, tak, niemądre dwunożne stworzenia, czarnego luda nie tak łatwo do siebie przekonać”. Książkę zaskakująco świetnie się czyta (chociaż tytuł jest nieco mylący – sugeruje dosyć statyczną opowieść i dość długo zastanawiałem się czy ją kupić). Jest napisana trochę w innym stylu niż pozostałe autorstwa A.Fiedlera – więcej tu dialogów niż długich opowiadań. Sporo tu też o problemach miłosnych autora (ale to akurat nie dziwi, jak się poczyta jego inne książki). „Które to opowieści mnie znudziły, albowiem nie były o mnie. Kumasz zależność” I pomimo, iż akcja dzieje się w jednym miejscu, to nie można się nudzić czytając. Akcja wciąga i chce się doczytać książkę do końca. „O tak, sam to napisałem, Ja, sam, tak. Widać to na zdjęciach”. Dodatkowym plusem jest fakt, iż w tym wydaniu połączono wszystkie wcześniejsze wersje książki, dokładając również (na końcu) teksty i przypisy uznane za fałszywki – jakby napisane przez kogoś innego na specjalne, polityczne zamówienie (dołączane one były do różnych wcześniejszych wydań). I wyjaśniono faktyczny powód pobytu A.Fiedlera na tej wyspie. Wielbiciele ładnych, czarno białych fotografii (poprawionych cyfrowo) również nie powinni być zawiedzeni – sporo tu tego. „Tak, tak, Mort, ty również masz tu swoją fotkę… i przestań mi całować stopę”.