Kwintyn Durward

Kwintyn Durward - Walter Scott Do tej pory powieści Scotta (te, które przeczytałem) kojarzyły mi się wyłącznie z powolną akcją, długimi, rozwlekłymi opisami otoczenia i niewielką "otoczką historyczną" jako dodatkiem. "Kwintyn Durward" zaskoczył mnie całkowicie pozytywnie. Po pierwsze - akcja jest tu bardzo szybka: przenosimy się z bohaterem z jednego zamku do drugiego, od potyczki do potyczki. Po drugie - równie ciekawy co wątek głównego bohatera, jest wątek króla Ludwika - jego knowania, manipulacje itp. Można by powiedzieć, że książka ma dwóch bohaterów. Po trzecie - otrzymujemy całkiem pokaźną dawkę historii Francji i zwyczajów rycerskich, mieszczańskich itp. Po czwarte - wątek miłosny jest marginalny (całe szczęście - jak dla mnie). Odgrywa on wprawdzie jakąś rolę w powieści - motywuje bohatera, ale oszczędza Scott czytelnikowi opisów typu "ona tęskni i myśli o nim - przez dwa rozdziały, on tęskni i cierpi - przez kolejne dwa". Nic tak nie spowalnia akcji jak takie "wstawki". Po piąte - książka zaskakująco się kończy. Uważam, że osobom nieznającym twórczości Scotta można te książkę jak najbardziej polecić - ma szybką akcję i niewielką objętość. A ja z chęcią sięgnę po kolejną tego autora (o podobne objętości, rzecz jasna)