Blondynka w Peru

Blondynka w Peru - Beata Pawlikowska Idealna. Idealna książeczka do przeczytania sobie tak gdzieś pomiędzy internistą a okulistą (sprawdzone na sobie). 30 minut spokojnie wystarczy. I czas "zabije" i nerwy uspokoi, a jak się człowiek wciągnie to i narzekania innych kolejkowiczów będzie puszczał mimo uszu. Tekstu napisanego dużą czcionką tu niewiele, tekstu "odkrywczego" jeszcze mniej (przynajmniej dla mnie), dużo fotografii (noo, nawet, nawet całkiem fajne),mnóstwo rysuneczków, które w zamierzeniu powinny być zabawne. Mogłyby, gdyby coś wnosiły do treści a nie ją powielały. Podobnie zresztą jak podpisy pod zdjęciami. Czytanie tych samych zdań kilkukrotnie - nużące. Co jest na plus - ciekawe tłumaczenie książki o życiu Inków (najlepszy fragment książeczki) oraz opowieść skąd się wzięły w Andach angielskie meloniki. Pozostała treść - gdzieś już to się czytało, opowiedziane tylko trochę innymi słowami. Generalnie - lekka, zabawna miejscami, niezobowiązująca lektura, która może nie wpłynie na porzucenie dotychczasowego sposobu życia ale może poszerzyć horyzonty (o ile nie czytało się innych opowieści z tego rejonu świata).