Blondynka w Brazylii

Blondynka w Brazylii - Beata Pawlikowska O dziwo, te opowieści p. Beaty czytało mi się jakoś wyjątkowo przyjemnie. Albo poprawiła styl pisania albo ja już do niego się przyzwyczaiłem. Co mamy w tej książeczce - trochę informacji o Brazylijskich zwyczajach kulinarnych, trochę o zwierzętach trochę o ludziach i ich rozrywkach - m.in. całkiem fajnie, humorystycznie opisane spotkanie z pewnym Anglikiem. Są też oczywiście "zapychające dziury i robiące grubość książki" rysuneczki oraz sporo fotografii - jedne lepsze inne gorsze (część się powtarza - ten sam temat tylko inne ujęcie). Generalnie - czyta się lekko, łatwo i przyjemnie. Przy okazji coś tam człowiek przydatnego zapamięta lub odkryje (np. wydmy - Brazylia zawsze kojarzyła mi się z dżunglą). Z dziwolągów to zauważyłem tylko jeden - po co napisała o hiszpańskim znaczeniu imienia Beata w książce dotyczącej portugalsko języcznego kraju? Taki zgrzyt.